Światełko dla nieobecnych | Stara legenda głosi, że w noc pomiędzy Dniem Wszystkich Świętych, a Zaduszkami blask zapalonych na grobach zniczy wskazuje właściwą drogę zagubionym i nieszczęśliwym duszom, błąkającym się pomiędzy niebem a ziemią. Dzień Wszystkich Świętych, zwany też Przypomnieniem Wszystkich Wiernych Zmarłych obchodzony jest co roku o tej samej porze - pierwszego dnia listopada. Jest to jedno z najważniejszych świąt w kalendarzu każdej osoby wierzącej. Dzień później - 2 listopada, odbywają się tradycyjnie Zaduszki - w odróżnieniu od 1 listopada, ten dzień poświęcony jest modlitwom za osoby zmarłe, które jeszcze nie spotkały się z Bogiem.
|
Odrobina historii...
„Idą ku mnie tylko kalinami, po cierniach, po sinych jagodach, umarli, znajomi, kochani. Idą ku mnie tylko po szelestach, między wichry zdyszane wplątani: „Tu,,, tu?... Ach, cóż za pogoda...” Od szronów - brwi ich siwe, młode rzęsy dziwnie ociężały... I głaszczę ich, choć wiem, że nieżywi... (..)”
K.Iłłakowiczówna „Umarli...Znajomi... Kochani...”
Oba dni - 1 i 2 listopada poświęcone są pamięci zmarłych
i zostały ustanowione przez kościół katolicki już w X wieku. Nasi przodkowie wierzyli kiedyś w to, że dusze zmarłych powracają na jedną noc w roku na ziemię - idą poprzez alejki rozświetlonych cmentarzy do kościołów, gdzie msze dla nich celebrują duchy zmarłych księży.
Jeszcze na początku XX wieku w wigilię Zaduszek szykowano jedzenie: chleby, kutię z maku, pszenicy i miodu, gotowano bób i kaszę, które razem z wódką pozostawiano na noc na stole jako poczęstunek dla odwiedzających domy duchów. Otwierano także furtki i uchylano drzwi - wszystko po to, żeby zmarli mogli bez przeszkód powrócić do miejsc, które były im najbliższe za ziemskiego życia.
-Moja babcia opowiadała mi, kiedy byłem dzieckiem, że istniała kiedyś pewna niezwykła tradycja- wspomina pan Piotr, mieszkaniec Ostrowca Św.- Na rozstajach dróg, podwórzach i przy grobach tych, którzy zmarli śmiercią samobójczą i zwykle z tego powodu byli grzebani za murem cmentarnym, palono wielkie ogniska. Blask płomienia miał prowadzić ich dusze prosto do Boga.
Chrust na tę okazję zbierano przez cały rok - każdy, kto przechodził obok grobu samobójcy pozostawiał jedną gałązkę - w taki sposób tworzył się stos, który palono w Noc Zaduszną. Wierzono, że ogień nie tylko miał moc oczyszczającą dusze zmarłych tragicznie ale także chronił żywych przed złymi mocami.
W dawnych czasach chrześcijanie jeszcze poprzez modlitwę oraz datki dla ubogich starali się pomagać duszom, które cierpią za swoje grzechy w czyśćcu. Tradycja rozdawania chleba ubogim stojącym pod kościołami i przed cmentarzami
w Dzień Zaduszny praktykowana była na ziemiach polskich jeszcze w ubiegłym wieku.
A dziś...
„Lampka z listkiem paproci, z ciepłym płomykiem. Lampka, jak brzoskwiniowy, słoneczny dar za miłość, o której srebrny świerk nuci, że... wróci, wróci... (...) Lampka z listkiem paproci... wśród rozmarzonych chryzantem i cichych, szarych chmur...”
Z.Olech-Redlarska
„Zaduszki”
W XXI wieku stare obrzędy, zwyczaje i ofiary uległy zapomnieniu - ich miejsce zajęły tradycyjnie katolickie nabożeństwa odprawiane w kościołach, modlitwy
i odwiedzanie cmentarzy - na mogiłach składane są kwiaty i zapalane znicze.
Zachował się tylko dawny zwyczaj składania datków pieniężnych w kościołach za dusze najbliższych zmarłych, czyli tzw. „Wypominek” - kartek, na których wypisane są imiona i nazwiska zmarłych osób.
-Dla mnie 1 i 2 listopada to nie są tylko dni, w których odwiedzam mogiły moich bliższych i dalszych krewnych. Najstarsze groby, które odwiedzam należą do moich pradziadków, którzy pochowani są na starym cmentarzu w Denkowie- mówi pani Ewa.- Pamięć jest ważna, ale chyba bardziej liczy się refleksja nad życiem i modlitwa za tych, których już tu nie ma.
Ciągle w biegu...
„Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą, zostaną po nich buty i telefon głuchy (...). Nie bądź pewny, że czas masz (...) kochamy wciąż za mało i stale za późno (...). Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą, a ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą.”
ks. Jan Twardowski
Kto z nas nie zna pierwszych wersów wiersza ks. Twardowskiego? Najczęściej jednak przypominamy sobie o nich wtedy, gdy już jest za późno - kiedy ktoś umiera. Wizyty i rozmowy ciągle odkładamy „na później”, bo najważniejsza w obecnych czasach stała się praca i jej utrzymanie za wszelką cenę. Na odległy plan odsunęły się kontakty z przyjaciółmi i więzy rodzinne. Zamiast spotykać się
z dawno nie widzianymi osobami jedyne na co mamy ochotę wieczorem, to siedzenie przed telewizorem i święty spokój.
Co roku, gdy spotykamy bliskich 1 i 2 listopada na cmentarzach okazuje się, że mamy sobie tak dużo do powiedzenia, tyle się przecież wydarzyło - szkoda tylko, że nie znajdujemy czasu na dłuższe spotkania. Umawiamy się, a potem zanim się obejrzymy wciąga nas codzienna gonitwa. Owszem, spotykamy się z rodziną ale najczęściej dopiero rok później - podczas kolejnych listopadowych wizyt na cmentarzu.
-Czas bardzo szybko ucieka. Myślimy, że jesteśmy nieśmiertelni ale to nieprawda. Wydaje się nam, że mamy jeszcze długie lata życia przed sobą i wszystko zdążymy załatwić- mówi 80-letni pan Jerzy.- Dopiero, gdy się jest w moim wieku, pojawia się refleksja, że coraz bliżej jest już do „smugi cienia” - do śmierci. Człowiek zaczyna wspominać i uzmysławia sobie, jak wiele czasu stracił na nieistotne sprawy i rzeczy. Dlatego mam nadzieję, że po przejściu na drugą stronę odbędę z moimi dawno zmarłymi bliskimi wszystkie zaległe rozmowy, na które nigdy nie było albo odpowiedniej pory, albo zawsze brakowało czasu.
Pamiętajmy...
„(...) Smutek to jest mrok po zmarłych tu ale dla nich są wysokie jasne światy. Zapal świeczkę. Westchnij. Pacierz zmów. Odejdź pełen jasności skrzydlatej.”
J.Kulmowa „W zaduszki”
Przed nami wyjątkowe dwa dni - czas zadumy i refleksji nad śmiercią oraz sensem życia, bo przecież śmierć jest nierozerwalną częścią życia, a coś, co się kiedyś zaczęło, musi się też i kiedyś zakończyć. Ale czy śmierć jest kresem wszystkiego?
Wiara w to, że po drugiej stronie spotkamy tych, którzy odeszli pozwala odrobinę zmniejszyć lęk przez nieznanym. Zanim jednak nadejdzie pora tego spotkania - trzeba pamiętać o przeszłości. Wspomnienia mają z natury bardzo ulotny charakter ale początek listopada to taki czas, w którym warto je przywołać. To dobry moment na refleksję, także nad własnym życiem, nad przeszłością, teraźniejszością oraz nad tym, co czeka na nas w przyszłości.
-Podobno człowiek żyje tak długo, jak długo trwa pamięć o nim w czyimś sercu- mówi Karolina.- Dlatego od kilkunastu lat w trudnych życiowych chwilach przychodzę porozmawiać w myślach z moim zmarłym starszym bratem. I jakoś podświadomie jestem przekonana, że on nie tylko słucha, ale też pomaga.
„Dla tych którzy odeszli w nieznany świat, płomień na wietrze kołysze wiatr. Dla nich tyle kwiatów pod cmentarnym murem i niebo jesienne u góry. (...)”
D.Gellnerowa „Dla tych, którzy odeszli” | | Dodane: 2005-10-31, 11:02:36. Autor: M. Godlewska. |
|